Dom Polski w Suczawie, photo Bartłomiej Gutowski, 2025
License: CC BY-SA 4.0, Source: Instytut Polonika, License terms and conditions
Photo showing Suczawa. Polskie ślady w mieście i regionie

Suczawa. Polskie ślady w mieście i regionie

Suczawa. Polskie ślady w mieście i regionie

Polska obecność w Suczawie nie układa się w prostą opowieść o „polskim mieście”. Jest raczej historią pogranicza: handlu, wojskowych epizodów, katolickiej wieloetniczności, fundacji, stowarzyszeń i cmentarnej pamięci. Od średniowiecznych kontaktów Korony z Mołdawią, przez habsburską Bukowinę, po Dom Polski i współczesną działalność Związku Polaków w Rumunii.

Polska obecność wpisała się historię Suczawy, miasto pogranicza, w którym polskość nie układa się w jeden prosty sposób, ale pojawia się w kilku porządkach. Handlowym, wojskowym, religijnym. Najstarsza warstwa tej historii nie ma jeszcze nic wspólnego z współczeną Polonią. Polscy kupcy obecni w średniowiecznej Mołdawii mieli w Suczawie własny dom, wzmiankowany w dokumencie hospodara Aleksandra Dobrego z 1408 roku. To nie jest jeszcze wspólnota narodowa we współczesnym sensie, tylko ślad intensywnych kontaktów handlowych i politycznych między Koroną a Mołdawią. 

Polski epizod militarny miasta ma dwa wyraźne punkty ciężkości. Pierwszy to wyprawa mołdawska Jana Olbrachta i oblężenie Suczawy w 1497 roku. Drugi wiąże się z monasterem Zamca, ormiańskim kompleksem obronnym położonym na zachód od starego centrum. W 1690 roku miejsce to stało się bazą operacyjną wojsk polskich w działaniach prowadzonych w Mołdawii podczas wojny Świętej Ligi z Imperium Osmańskim. Polacy rozbudowali wtedy umocnienia bastionowe, a sama popularna nazwa „Zamca” bywa wywodzona od polskiego słowa „zamek”. To nie jest jednak stricte polonik.

Habsburska matryca

Dopiero okres habsburski wprowadził na Bukowinie trwalszy model polskiej obecności. Po zajęciu regionu przez Austrię w 1775 roku Bukowina została wciągnięta w administracyjną i gospodarczą strukturę monarchii. Polacy pojawiali się tu jako urzędnicy, duchowni, rzemieślnicy, kupcy, właściciele ziemscy, ale też jako ludność osadnicza. W latach 1791–1792 sprowadzano polskie rodziny do pracy przy kopalni soli w Kaczyce. W pierwszej połowie XIX wieku na Bukowinę dotarli górale czadeccy, którzy dali początek późniejszym polskim skupiskom w Nowym Sołońcu, Pleszy i Pojanie Mikuli. To wtedy układ regionu zaczął przybierać postać, którą widać do dziś. Kilka polskich wsi miejskie centrum, którym stała się Suczawa.

Tę regionalną perspektywę trzeba mieć stale przed oczami. Suczawa sama nie była „polską wyspą”. Była raczej zwornikiem dla polskiej obecności na południowej Bukowinie. Punktem administracyjnym, kościelnym, edukacyjnym i organizacyjnym. Współczesne dane demograficzne tylko to potwierdzają. Według spisu z 2021 roku w Rumunii odnotowano 2137 osób narodowości polskiej, przy czym główne historyczne skupiska tej społeczności znajdują się właśnie w okręgu Suczawa, zwłaszcza w Nowym Sołońcu, Pleszy, Pojanie Mikuli i Kaczyce. Miasto nie było więc największym skupiskiem liczbowym, ale było miejscem, w którym rozproszona obecność regionu stawała się widzialna publicznie.

Kościół

Najważniejszym obiektem miejskim w tej opowieści pozostaje kościół rzymskokatolicki pw. św. Jana Nepomucena. Nie ma sensu udawać, że był to kościół polski w prostym, wyłącznym znaczeniu. Parafia skupiała katolików różnych języków i pochodzeń: Rumunów, Niemców, Polaków, Ormian, Ukraińców. Właśnie w takim środowisku polskość funkcjonowała na Bukowinie najczęściej nie jako izolowana enklawa, tylko jako część łacińskiej, wieloetnicznej infrastruktury regionu. To rozróżnienie jest ważne, bo dopiero na tym tle widać właściwy ciężar polskich śladów: nie dominowały całego miejsca, ale były w nim trwałe i czytelne.

Katolicka obecność w Suczawie jest zresztą starsza niż sam kościół. Rumuńskie opracowania przypominają relację biskupa Bernardina Quiriniego z 1599 roku, który odnotował w mieście trzydzieści rodzin katolickich oraz obecność polskich i węgierskich żołnierzy przy dworze. Obecny kościół św. Jana Nepomucena wzniesiono według oficjalnych materiałów diecezji iașkiej w latach 1820–1822, a poświęcono w 1836 roku, choć część literatury podaje wariant 1832–1836. Świątynia stoi w centrum miasta, przy Strada Ștefan cel Mare, naprzeciw dawnego gmachu administracyjnego. Sama jej lokalizacja ma znaczenie: to nie był kościół schowany na uboczu, lecz jeden z ważnych punktów nowoczesnej, habsburskiej Suczawy.

Obok kościoła stoi krzyż misyjny z 1883 roku. To obiekt mniej efektowny niż figury fasadowe, ale w pewnym sensie bardziej wymowny. Na kamiennym postumencie i żeliwnym krzyżu zachowała się inskrypcja w językach polskim i niemieckim: „PAMIATKA MISSJI 1883 ANDENKEN MISSION”. Rumuńskie opracowania identyfikują go jako krzyż upamiętniający ćwiczenia duchowe, czyli misję parafialną z 1883 roku. W tym przypadku polski napis nie odsyła do jednej rodziny ani do jednej fundacji. Odsłania raczej zwykłą praktykę religijną miejscowej wspólnoty. Polski działa tu nie jako język reprezentacji, lecz jako język używany przy kościelnym życiu zbiorowym. I to jest może jeszcze ciekawsze.

Przed kościołem znajduje się pomnik Jana Pawła II. Obecna figura została odsłonięta w 2020 roku i zastąpiła wcześniejszą, ustawioną w 2009 roku z okazji dziesiątej rocznicy papieskiej wizyty w Rumunii. Pierwszy monument wykonano z włókna szklanego, obecny - z żywicy syntetycznej.

Języki, które zostają

W kościele zachowało się kilka warstw pamięci bezpośrednio lub pośrednio związanych z Polakami. Źródła parafialne i relacje z uroczystości wyraźnie pokazują, że polszczyzna nie była tu egzotycznym dodatkiem. W czasie hramu w 2012 roku odprawiano liturgie po niemiecku i po polsku, a podczas jubileuszu parafii w 2011 roku pieśń „Dumnezeule Preasfânt” wykonano w trzech językach: niemieckim, polskim i rumuńskim. To drobne fakty, ale mówią sporo. Polskość nie funkcjonowała tu jako dekoracja do okolicznościowych obchodów, tylko jako jeden z języków miejscowego katolicyzmu.

Ciekawym detalem jest także wieżowy zegar kościoła. Według rumuńskiej prasy lokalnej to właśnie burmistrz Suczawy Winiarski zamówił u wiedeńskiego zegarmistrza Wilhelma Stiehla mechanizm dla wieży świątyni. Nie ma powodu, by na podstawie samego nazwiska rozstrzygać narodowość tej postaci. Sam fakt jest jednak wart odnotowania. Pokazuje, że przy kościele św. Jana Nepomucena polskie tropy pojawiają się nie tylko w pobożnych fundacjach, lecz także w historii miejskiej administracji i nowoczesnej infrastruktury.

Kajetan Theodorowicz i ciężar jednego nazwiska

Najbardziej konkretnym śladem przy fasadzie świątyni jest figura św. Kajetana. Stoi w niszy przy wejściu do kościoła, jako pendant dla figury św. Jana Nepomucena. Na cokole zachowała się inskrypcja: „Gewidmet von Kajetan THEODOROWICZ 1861.” Dzięki niej znamy fundatora i datę fundacji. To jeden z tych przypadków, w których historia nie opiera się na domyśle ani rodzinnej legendzie, ale na kamieniu. Sama rzeźba jest skromna, warsztatowa, najpewniej wykonana z drobnoziarnistego piaskowca albo sztucznego kamienia o spoiwie mineralnym. Święty został ukazany frontalnie, w długiej szacie zakonnej, z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu. U jego stóp leży otwarta księga z niemiecką sentencją, zapewne „Gott ist gerecht”, rozbitą na dwie karty. Artystycznie nie jest to obiekt wybitny. Historycznie - przeciwnie. Wpisuje nazwisko fundatora w najbardziej widoczną część kościoła.

Sąsiednia figura św. Jana Nepomucena jest sygnowana przez C. Hofmana z Czerniowiec. Obie rzeźby mają zbliżoną skalę, analogiczny typ postumentu, podobne liternictwo i podobny sposób opracowania draperii, twarzy oraz dłoni. Nie ma twardego dowodu, że św. Kajetan wyszedł spod tej samej ręki, ale hipoteza wspólnego warsztatu jest mocna. Z punktu widzenia historii sztuki to istotny szczegół: kościół w Suczawie przestaje być wtedy obiektem czysto lokalnym, a zaczyna odsłaniać sieć związków z Czerniowcami, czyli głównym centrum administracyjnym i artystycznym Bukowiny.

Sam Kajetan Theodorowicz pozostaje postacią częściowo uchwytną, częściowo wymykającą się pewnej identyfikacji. Internetowa kwerenda daje więcej tropów niż rozstrzygnięć. Nazwisko należy do kręgu rodzin ormiańsko‑polskich. W opracowaniach genealogicznych dotyczących rodu Theodorowiczów pojawia się przydomek „de Kaminiczanul” i wyraźny związek tej rodziny ze środowiskiem polskich Ormian, Pokuciem i Bukowiną. Najbezpieczniej pisać więc tak: fundator figury z 1861 roku należał zapewne do bukowińskiego lub galicyjsko‑bukowińskiego kręgu katolickich elit polsko‑ormiańskich. Pełny biogram nadal wymagałby kwerendy metrykalnej i archiwalnej. Inaczej mówiąc: mamy mocne nazwisko, ale jeszcze nie gotową biografię.

Dom Polski

Drugim podstawowym miejscem polskiej obecności w mieście jest Dom Polski przy Ion Vodă Viteazul 5. Budynek wzniesiono w latach 1903–1907 jako siedzibę polskiego życia kulturalnego. Rumuńskie źródła podają, że mieścił Societatea Polonă de Lectură, polskie źródła używają nazwy Towarzystwo Bratniej Pomocy i Czytelnia Polska. Budowę łączy się z Alojzym Friedlem. To nie był lokal pomocniczy przy kościele ani miejsce okazjonalnych spotkań. To była już pełnoprawna instytucja narodowej i społecznej samoorganizacji: czytelnia, stowarzyszenie, przestrzeń zebrań, kultury i pracy oświatowej. Dla Suczawy rok 1903 jest pod tym względem ważniejszy, niż mogłoby się wydawać.

Suczawa nie była początkiem polskiego życia organizacyjnego na Bukowinie. W Czerniowcach podobne środowisko działało już od 1869 roku. Suczawska inicjatywa powstała później, ale na południu regionu zyskała znaczenie szczególne. Miasto stało się centrum dla rozproszonych polskich osad Bukowiny południowej.

Po II wojnie światowej ta ciągłość została brutalnie przerwana. Budynek znacjonalizowano w okresie komunistycznym. Po 1989 roku wracał stopniowo do społeczności polskiej i znów zaczął pełnić swoją dawną funkcję. Od 1991 roku w Domu Polskim mieści się centralna siedziba Związku Polaków w Rumunii. To dzisiaj nie tylko adres o wartości symbolicznej. To realne centrum organizacyjne polskiej mniejszości w Rumunii. Stąd prowadzona jest działalność środowiskowa, wydawnicza i reprezentacyjna; tu funkcjonują także „Polonus” i „Mały Polonus”. Suczawa nie jest więc tylko archiwum dawnej obecności. Nadal pracuje jako instytucja.

W historii powojennej szczególną rolę odegrał Antoni Rojowski. W 1990 roku stanął na czele Stowarzyszenia Polaków w Suczawie, a w 1991 roku został wybrany prezesem Związku Polaków w Rumunii. Jeszcze przed wojną był związany z Towarzystwem Bratniej Pomocy i Czytelnią Polską, a w okresie komunistycznym ocalił od zniszczenia sztandar i Książkę Pamiątkową Towarzystwa, ukrywając je na strychu własnego domu. 

Cmentarz Pacea

Do tej opowieści trzeba dopisać jeszcze cmentarz Pacea. Nekropolia została założona w 1887 roku jako nowy cmentarz centralny Suczawy i od początku była podzielona na część prawosławną oraz katolicką. W części katolickiej zachowały się nagrobki rodzin o polskich nazwiskach, między innymi nagrobek Józefa i Elżbiety Superson oraz grobowiec rodziny Rojowskich.

 

 

Publication:

24.10.2025

Last updated:

25.05.2026

Author:

Bartłomiej Gutowski
see more Text translated automatically
Fotografia budynku Dom Polski w Suczawie z czerwonym napisem Dom Polski na elewacji i przechodniami przy ulicy.
Dom Polski w Suczawie, photo Bartłomiej Gutowski, 2025

Related projects

1
  • Fotografia budynku Dom Polski w Suczawie z czerwonym napisem Dom Polski na elewacji i przechodniami przy ulicy.
    Katalog poloników Show