Licencja: domena publiczna, Źródło: Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego, Warunki licencji
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie
Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie

Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie

Lwów | Ukraina | obwód lwowski | rejon lwowski
ukr. Lwiw (Львів)

Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie

Lwów | Ukraina | obwód lwowski | rejon lwowski
ukr. Lwiw (Львів)
W tekście opisany jest Włodzimierz Dzieduszycki, twórca muzeum we Lwowie. Skreślona jest krótko biografia hrabiego oraz kwestia założenia i kompletowania zbiorów muzealnych. W dalszej części artykułu opisane są dokładnie konkretne działy w muzeum im. Dzieduszyckich, a także kwestia pracowników tegoż muzeum. 

(Źródło: „Tygodnik Illustrowany”, Warszawa 1900, Półrocze I, s. 230-234, za: Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego).

 

Uwspółcześniony odczyt tekstu

 

Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie i jego twórca.

Z kryształu i ze spiżu był to mąż, którego Galicja w pierwszych dniach października r. z. złożyła do grobu. Włodzimierz Dzieduszycki, obok złotego serca, miał prostotę umysłu i rozległość duchowych widnokręgów prawdziwego mędrca, charakter spiżowy, a czystość duszy, szlachetnej i wielkiej, zaiste kryształową. Przyszły polski Macaulay niewątpliwie też zaliczy go do najpiękniejszych postaci drugiej połowy XIX stulecia w naszym społeczeństwie.

Dzisiaj na wyczerpującą biografię jego jeszcze za wcześnie, ale obowiązkiem społeczeństwa wobec pamięci zmarłego i - wobec siebie samego, jest oddać już dzisiaj cześć zasłudze tego, a starać się poznać to, co on społeczeństwu swemu w puściźnie przekazał, aby snadź w nawiązanej przezeń nici pracy publicznej ani jedno włókienko nie przerwało się, nic się nie uroniło, nic nie poszło na marne.

Mało kiedy dziecko okazuje tak wyraźnie, czym będzie w przyszłości, jak to było w życiu ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego. Potomek rodu znakomitego a zasłużonego, syn niepospolitego umysłu rodziców (Józefa Dzieduszyckiego i Pauliny z Działyńskich), siłą atawizmu już w najwcześniejszej młodości objawiał niepospolite zalety; z czasem miały one urosnąć w cechy charakteru, które stały się podwaliną przyszłej jego działalności publicznej i wycisnęły niezatarte piętno na jego życiu i na jego pracy dla społeczeństwa.

Stroniąc od pustych zabaw swego wieku, okazywał od dzieciństwa zwłaszcza miłość do wszystkiego co swojskie, a ze szczególną żarliwością starał się poznawać ojczystą przyrodę i pod okiem swej matki, córki rodu, któremu należy zawdzięczać zbiory kórnickie, zaprawiał się wcześnie sam do zbierania i do przechowywania zebranych okazów.

Z charakterystyczną prostotą sam tak o tym opowiada (Przewodnik po Muzeum Dzieduszyckich, Lwów, 1894):

„Młody chłopiec zaczął składać w małej szafeczce dziecinnego pokoju przyniesione ze spaceru ślimaki, chrząszcze, łapane kapelusikiem motyle, kwiatki i rośliny przy drodze zbierane, a chowając się we Lwowie, znosił te przedmioty z Pohulanki, Zofijówki, Cetnerówki, Żelaznej Wody i t. d., a najzacniejsi i światli rodzice, kochający gorąco chłopca i krajowe rzeczy i krajową przyrodę i wszystko co rodzime, wprowadzali powoli syna w otwartą, otaczającą naturę i przyzwyczajali go do patrzenia i wpatrywania się w ten świat otaczającej go przyrody, i ułatwiali mu to jego zbieranie, a i matka sama pomagała i uczyła oczyszczać zebrane ślimaki, nazywać je, porównywać, w czym jej przez nią samą zebrany znaczny zbiór muszli różnych krajów dopomagał. Uczyła dalej i pomagała rośliny zbierać i zasuszać, a ojciec, znany swego czasu bibliograf polski, rośliny w starych zielnikach, jak Marcina z Urzędowa, Syreniusza, wyszukiwać i oglądać pozwalał. Wybierani przez rodziców nauczyciele kierowali i rozwijali budzące się w chłopcu zamiłowanie do ojczystej przyrody. Zamiłowanie to z latami wzrastało i do szerszego zbierania pobudziło. Więc zacząłem zbierać systematyczniej i rośliny, obznajmiając się z florą naszą krajową. Później, mieszkając już więcej na wsi, a z rodu myśliwy, zająłem się i oddawałem z zapałem ornitologii krajowej i w tym dziale sam najwięcej pracowałem…”

Tak to, same niemal z siebie, pod wpływem szlachetnego i rozumnego sposobu pojmowania zadań życia i obywatelskich obowiązków w rodzie Dzieduszyckich, wyrosły pierwsze zaczątki Muzeum, które dzisiaj jest jednym z tytułów chluby dla Lwowa i Galicji.

Były to zaś czasy (około roku 1840), w których, jako o tym sam ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki w swej publikacji („Muzeum imienia Dzieduszyckich we Lwowie“, 1880) opowiada, nikt prawie u nas nie trudnił się tak zwaną historią naturalną, a nawet na uniwersytetach uważany był ten przedmiot jako nieobowiązkowy.

W szkołach niższych i średnich w Galicji nie uczono nawet początków historii naturalnej. Profesorowie uniwersyteccy, przeważnie obcego pochodzenia, z lekceważeniem spoglądali na nasze krajowe stosunki przyrodnicze, a krajowe przedmioty przyrodnicze, rzadko nadsyłane, zalegały strychy i poddasza ówczesnych naukowych instytucji.

Zwolna jednak poczęło i na tym polu budzić się życie „zdrowsze“, jak mówi ś. p. Dzieduszycki - bo Towarzystwo Naukowe krakowskie, z którego potem urosła krakowska Akademia Umiejętności, oraz szereg znakomitych polskich badaczów, zaczęło się krzątać w kraju około swojskich przedmiotów, a pod wpływem tego budziło się wśród ogółu poczucie potrzeby przechowywania ciekawszych i rzadszych przedmiotów przyrodniczych.

Włodzimierz hr. Dzieduszycki mówił jednakże jeszcze więcej: „niejako sama myśl, co większa: już prawie konieczność założenia Muzeum dla wszystkich przyrodniczych płodów krajowych.”

Powstały zrazu trzy wielkie działy: zoologiczny, botaniczny i mineralogiczno-geologiczny, tak, aby Muzeum dawało ile możności wierny obraz naszego świata zwierzęcego i roślinnego, dzisiejszego i zaginionego z całym ich rozwojem; następnie, według intencji twórcy Muzeum, musiała być przedstawioną także ta część ziemi, którą zamieszkujemy, i to również w całej swej formacji, a więc przedmioty, należące do mineralogii, geologii i paleontologii; ponieważ zaś w tym ogólnym zestawieniu całego obrazu naszego kraju nie można było pominąć także człowieka w jego terenie, zebrane lub znalezione przedmioty z dziedziny naszej przyrody możnaby było złożyć i przechować.

Tymczasem Włodzimierz Dzieduszycki pracuje nad ornitologią krajową i zbierając w tym celu ptaki krajowe, które musiał porównywać, zestawiać, oznaczać, kierowany miłością rzeczy rodzimych i rodzimej przyrody, mimowiednie niemal stworzył pierwsze podwaliny takiego właśnie muzeum przyrodniczego.

Począwszy bowiem naprzód od jednej szafki, później od jednego pokoju, powstało u niego zwolna krajowe muzeum ornitologiczne.Zaraz znaleźli się także, a zatem poszło między zwiedzających, że miał u siebie wszystko, co leżało w zapomnieniu, a co warto było zachować: jakąś skamielinę, to jakiś przedmiot historyczny, to jakiś szkielet zabitego w jego okolicy czworonoga; przedmioty zaczęto nadsyłać ś. p. Dzieduszyckiemu do przechowania, aby nie zmarniały.

Obok ptaków zaczęto przysyłać także szczątki przedpotopowych potworów, resztki zaginionych roślin, marmury i alabastry, rogi jeleni i kozicy, zabitych w górach, rośliny i owady stare i rzadkie.

Obok ptaków zjawiały się zwolna, szafka po szafce, pokój po pokoju, przedmioty z innych działów naszej przyrody, a ś. p. Dzieduszycki wszystko to przyjmował radosnym sercem i chronił od zagłady, bo wszystko było swojskie, rodzime.

W taki sposób, przy pomocy rozrzuconych po całym kraju ludzi dobrej woli, mnożył się przez lata zbiór, wzbogacany nieraz darami wielkiej wartości naukowej, aż wystarczyło na zapełnienie całego domu - i powstało dzisiejsze Muzeum imienia Dzieduszyckich.

W miarę bowiem gromadzenia się materiałów w powyżej opisany sposób, wytwarzała się - jak pisze ś. p. Dzieduszycki - 

„niejako sama myśl, co większa: już prawie konieczność założenia Muzeum dla wszystkich przyrodniczych płodów krajowych.”

Powstały zrazu trzy wielkie działy: zoologiczny, botaniczny i mineralogiczno-geologiczny, tak, aby Muzeum dawało ile możności wierny obraz naszego świata zwierzęcego i roślinnego, dzisiejszego i zaginionego z całym ich rozwojem; następnie, według intencji twórcy Muzeum, musiała być przedstawiona także ta część ziemi, którą zamieszkujemy, i to również w całej swej formacji, a więc przedmioty należące do mineralogii, geologii i paleontologii; ponieważ zaś w tym ogólnym zestawieniu całego obrazu naszego kraju nie można było pominąć także człowieka w jego teraźniejszym i przedhistorycznym rozwoju, przeto powstał również dział etnograficzny i ułatwiający badania etnograficzne zbiór wykopalisk przedhistorycznych.

Pierwsze początki zbiorów przypadają mniej więcej na rok 1845; zbiory te mieściły się wówczas w kamienicy narożnej u zbiegu ulic Batorego i Fredry, tej samej, w której zmarł w roku 1875 ś. p. Seweryn Goszczyński.

Następnie ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki, kupiwszy pałac przy ulicy Kurkowej 1. 15, przeniósł tam swe zbiory, które rosły tak szybko. Ale wnet i tu było im za ciasno.

Gdy myśl założenia Muzeum skrystalizowała się i dojrzała, nabyto w roku 1868 kamienicę przy ulicy Teatralnej i po przeprowadzeniu odpowiednich zmian w wewnętrznym jej urządzeniu, umieszczono w niej zbiory.

W miarę, jak zbiory rosły, przeprowadzano dalsze różne zmiany w urządzeniu Muzeum, aż do stanu, w jakim dzisiaj budynek i zbiory się znajdują.

Słowo wspomnienia należy się tutaj także współpracownikom ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego, którzy mu byli pomocnymi przy gromadzeniu i układaniu zbiorów.W pierwszym rzędzie wymienić należy w szczególności Ernesta Schauera, który jest znaną powagą w zakresie badań naukowych i był niejednokrotnie cytowany przez Brehma w jego wiekopomnym dziele o „Życiu zwierząt“, oraz Władysława Żoułaka, przez długi szereg lat (przeszło pół wieku, bo przez lat 58) „najbliższego i najdawniejszego,“ według słów samego ś. p. Dzieduszyckiego, współpracownika jego w zbieraniu i urządzaniu Muzeum, w ostatnich kilkudziesięciu latach także kustosza i głównego preparatora Muzeum.

Cennym doradcą, o którym ś. p. Dzieduszycki nieraz w przedmowach do katalogów i przewodników muzealnych wspomina, był również prof. uniwersytetu lwowskiego, Hyacynt Łobarzewski.

Stałymi współpracownikami Muzeum byli dalej: Maryan Łomnicki, zoolog (1862-1870 i od 1879 do chwili obecnej), i Józef Dziędzielewicz (1866-1870 i od 1895 dotychczas). Pierwszy z nich zajmował się działem zwierząt bezkręgowych, w szczególności owadami, a obecnie zajmuje się także zbiorami paleontologicznymi; drugi - owadami, w szczególności sieciówkami i pluskwiakami.

Nadto w ósmym dziesięcioleciu bieżącego wieku (do roku 1879) ś. p. dr Zygmunt Romer zajmował się w Muzeum entomologią, a w szczególności szkodnikami lasów, pól i ogrodów; ten dział w muzeum jest też przez niego uporządkowany.

Ś. p. Józef Bąkowski w latach 1885 do 1887, t. j. aż do swej śmierci, pracował w Muzeum nad działem malakologicznym; owocem tej pracy jest znana jego publikacja muzealna „Mięczaki.“

Prof. uniw. dr A. Rehmann zajmował się botaniką; „herbaria“ przez niego zebrane znajdują się w Muzeum. W oddziale botanicznym pracował także i jest czynnym prof. Tyniecki.

W dziale etnograficznym, w szczególności w zakresie huculszczyzny, pracuje prof. gimn. Włodzimierz Szuchiewicz.

Zbiory paleontologiczne Muzeum zużytkował w swej obszernej monografii prof. uniwersytetu dr Siemiradzki, który obecnie bierze udział w naukowych pracach Muzeum.

Niepodobna wszystkich wyliczyć; należy jednak zaznaczyć jeszcze, że Muzeum posiada zbiory, zgromadzone i oznaczone przez ś. p. prof. Jana Nowickiego i przez prof. Mierzejewskiego, dalej zbiory prof. Wajgla i Jachny, bardzo cenny zbiór czarnohorski ś. p. prof. Emeryka Tarczyńskiego, zielniki Herbicha, Hückla, Schauera, Łobarzewskiego, zbiór porostów, ułożony przez Boberskiego i w. i.

W roku 1880 Muzeum stanęło już na tej stopie rozwoju, że ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki uważał sobie za obowiązek oddać je na użytek publiczny, wiedziony tym przekonaniem, że podobne muzea, zakładane i otwierane po miastach takiego znaczenia, jak Lwów, rozbudzają zamiłowanie naukowe wśród kształcącej się młodzieży, roznoszą przez zwiedzających je do najdalszych zakątków kraju znajomość i popęd do badania przyrody, zwracają uwagę mieszkańców na otaczające ich płody przyrodnicze, a równocześnie także skupiają miejscowe siły naukowe.

Dla uczczenia zaś pamięci swych rodziców i dla uczczenia rodziny, która od pierwszej chwili otaczała Muzeum gorliwą opieką i życzliwością, nadał mu nazwę: „Muzeum imienia Dzieduszyckich we Lwowie.“

Losy Muzeum, tego umiłowanego dzieła swych pełnych zapału zabiegów i żelaznej wytrwałości, ubezpieczył jeszcze za życia swego, tworząc ordynację rodzinną (ustawa z dnia 20 grudnia 1893 r.), z którą nierozerwalnie połączony jest obowiązek utrzymywania Muzeum; na ten cel, z określonych w ustawie szczegółowo źródeł, przeznaczony jest roczny wydatek 12,000 złr.

Muzeum powstało usilnym staraniem i materialnymi środkami jednostki; skutkiem tego była tu konieczność ograniczania wydatków na budowę gmachu i urządzenia, której przekroczyć nie było można. Twórca Muzeum nie mógł więc wystawić domu specjalnie przeznaczonego do zbiorów i musiał zadowolić się zwyczajną kamienicą, którą tylko w takich granicach można było zastosować do użytku Muzeum.Trzeba było więc bardzo liczyć się z miejscem, najpotrzebniejsze urządzenia ze względu na budżet rozkładać na lata, wyrzec się systematycznego i ściśle naukowego urządzenia Muzeum, a także rozłożyć na dłuższy przeciąg czasu opracowanie naukowe zbiorów. I dzisiaj jeszcze systematyczne spisanie i naukowe opracowanie zbiorów bynajmniej nie jest skończone, mimo to jednak muzeum należy do najbogatszych tego rodzaju zbiorów, i uczyniono wszystko, aby stosownie do warunków postawić je na odpowiedniej wyżynie naukowej.

W szczególności urządzone już jest pierwsze piętro budynku, mieszczące w sobie następujące działy: zwierzęta ssące kopalne, ptaki (razem z gniazdami ich i jajami, zbiór bardzo ciekawy i ładny), dalej zwierzęta ssące, ryby i gady, oraz płazy, niższe zwierzęta (bezkręgowe), owady, zbiory paleontologiczne.

W podziemiu gmachu znajdują się liczne przekroje naszych drzew, oraz bryły wosku ziemnego, węgla kamiennego z Jaworzna, węgla brunatnego z Nowosielicy w Śniatyńskiem i t. d.

W parterze także znajduje się, obok mieszkań prywatnych, gabinet, w którym ś. p. Władysław Dzieduszycki spędził tyle godzin na pracy nad swym ulubionym dziełem. Pokój ten, bardzo charakterystycznie urządzony, z wielkim kominkiem z krajowych kafli, pełen książek i ustawionych na wierzchu szaf miniaturowych obejść chłopskich, dokładnie odzwierciedla upodobania i piękną duszę tego, kto w nim pracował.

Drugie piętro nie jest jeszcze otwarte dla publiczności, ponieważ prace nad urządzeniem i nad rozwinięciem mieszczących się tam zbiorów nie są jeszcze ukończone. Znajdują się tam zbiory mineralogiczne, dział geologiczny, dział botaniczny, dział mikroskopowy, w szczególności zbiór tzw. okrzosków, największy po kopenhaskim, rybactwo i łowiectwo ludowe, oraz dział etnograficzny (między innymi bardzo bogata huculszczyzna, czyli zbiory dotyczące życia Hucułów: ich wyroby z drzewa, piece ozdobione charakterystycznymi malowidłami i t. d.; dział ceramiczny, zawierający liczne wyroby ludowe, gliniane i inne).

Jednym z najcenniejszych przedmiotów, stanowiących własność Muzeum, jest tzw. skarb michałkowiecki, o którym przedostają się niekiedy do prasy tendencyjnie zabarwione lub niedokładne wiadomości. Skarb ten składa się z licznych przedmiotów złotych, wykopanych w różnych czasach (począwszy od roku 1878) w Michałkowie, wiosce położonej na granicy galicyjskiego Podola, nad Dniestrem, w powiecie Borszczowskim. Według orzeczenia archeologów, skarb ten pochodzi z czwartego lub piątego wieku przed Chrystusem, a stanowi część zawartości grobu jakiegoś króla scytyjskiego.

Dzięki obywatelskiej ofiarności ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego, skarb ten, przedmiot pożądliwości zagranicznych archeologów, jeden z najdawniejszych i największych, jakie znajdują się w Europie, pozostał w kraju. Oddawna było gorącym pragnieniem ś. p. Dzieduszyckiego, aby skarb ten został należycie w sposób naukowy opracowany, a przez odpowiednią publikację uczyniony dostępnym dla rodaków i dla zagranicznych kół naukowych.

Ś. p. Dzieduszycki trzymał się jednak zawsze swej tezy: „poznawane kraj siłami krajowemi”, opracowania naukowej monografii nie chciał zatem powierzyć żadnemu z uczonych zagranicznych, a wśród uczonych naszych, mimo troskliwych starań i zabiegów, nikt się nie znalazł, któryby się podjął zadania. Z tego jedynie powodu publikacja poszła w odwlokę. Nie jest jednak bynajmniej zaniechana, i śmierć ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego nic w tern nie zmieni. Pamiętał on bowiem o niej nawet w testamencie.

Mianowicie, ponieważ wspomniane 12,000 złr., przeznaczane corocznie na utrzymanie Muzeum, nie wystarczały do większych wydatków na naukowe prace i publikacje Muzeum, przeto ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki legował w swym testamencie zapis w kwocie 20,000 złr. na cele naukowych publikacji muzealnych, a programem tych wydawnictw jest objęty w pierwszym rzędzie właśnie skarb Michałkowiecki.

Następca ś. p. Włodzimierza w ordynacji, hr. Tadeusz Dzieduszycki, nie tylko zaśnie trzyma skarbu tego zamkniętego zazdrośnie w skrzyni, jak się ktoś wyraził, lecz dokłada najusilniejszych starań, ażeby publikacja co rychlej mogła być wydana. Ponieważ zaś obecny ordynat-kurator Muzeum chce być wiernym hasłu zmarłego fundatora Muzeum: „poznawać kraj siłami krajowemi”, przeto wobec małej biegłości naszych zakładów typograficznych w wydawaniu podobnie kosztownych i wspaniałych publikacji, sprawa musi iść nieco powolniej, zwłaszcza iż przygotowanie tablic, które będą kolorowane, wymaga wiele pracy. 

Tablice te, nad którymi pracę rozpoczęto jeszcze za życia ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego, obecnie są już na ukończeniu, a przygotowuje je zakład Salba w Krakowie.W ogóle intencją dzisiejszego zarządu Muzeum jest starać się o to, aby, według słów hr. Tadeusza Dzieduszyckiego, Muzeum „nie stało się martwe”. Znajduje się ono obecnie w stadium reformowania w duchu nowoczesnych wymagań muzeologii. Hr. Tadeusz Dzieduszycki ma w tym kierunku, obok wspomnianych już wcześniej osobistości, dzielną pomoc w młodym uczonym a energicznym, przywiązanym gorąco do muzeum sekretarzu instytucji, którym jest dr Paweł Jan Mazurek; ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki, który wielu z młodzieży dopomógł szczodrą ze swej strony pomocą materialną, także i wykształceniem dra Mazurka pokierował w ten sposób, ażeby on mógł w przyszłości objąć zarząd Muzeum i prowadzić je w myśl nowoczesnych wymagań nauki.

Obecnie pracuje więc pilnie nad naukowym inwentarzem Muzeum i nad naukowym opracowaniem dalszych działów, a osobny komitet wydawniczy, mianowany jeszcze przez ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego i złożony z prof. uniwersytetu dra Bronisława Radziszewskiego, prof. politechniki Niedźwieckiego i prof. Tynieckiego, czuwa nad naukową wartością publikacji Muzeum, które z owego 20-tysięcznego legatu mają być wydane.

Po „Skarbie” zaś jeszcze w ciągu monografia Dziędzielowicza „Ważki polskie (Odonata Poloniae)” i „Huculszczyzna” prof. Szuchcwicza. Zarząd Muzeum zamierza prócz tego wydawać swój periodyczny organ, poświęcony badaniom fauny, flory, etnografii i rzeczy przedhistorycznych kraju naszego. Tak więc, mimo zgonu ś. p. Włodzimierza Dzieduszyckiego, dzieło jego żyje i będzie się coraz bardziej rozwijało.

Kilka cyfr będzie dobrą ilustracją rozmiarów Muzeum: zwierząt kręgowych jest w Muzeum przeszło 4,000 okazów; w dziale botanicznym przeszło 23,000 arkuszy, a niejednokrotnie w jednym arkuszu po kilka egzemplarzy roślin; dział przedhistoryczny z górą 7,000, dział geognostyczny z górą 14,000, zbiór malakologiczny (ślimaki i t. d.) około 30,000 okazów. Są to cyfry wymowne.

Nadto ma Muzeum bibliotekę, złożoną z przeszło 10,000 tomów dzieł głównie przyrodniczych, oraz archiwum, pełne manuskryptów, notatek ś. p. Włodzimierza i pamiątek po nim. Będzie to kiedyś dla przyszłego biografa bogate źródło wskazówek do charakterystyki twórcy Muzeum Dzieduszyckich.

Postać jego już dziś jednak zarysowuje się wyraźnie, choćby tylko na tle tego szkicu dziejów powstania Muzeum. Ta sama bowiem gorąca miłość kraju i rzeczy ojczystych była najwybitniejszą cechą charakterystyczną całej jego działalności publicznej i życia prywatnego. Nie lubił zajmować się zagadnieniami politycznymi, chociaż przekonania miał wyrobione i mocne; wolał pracę w skromniejszym na pozór zakresie, ale o wiele produktywniej. To też usunął się od godności i urzędów publicznych, a laskę marszałkowską przyjął dlatego tylko, ponieważ to było wówczas konieczne; złożył ją też zaraz, skoro znalazł się kto inny, kto mógłby ją piastować.

Za to ani na chwili nie ustawał w pracy nad odrodzeniem rękodzieła i przemysłu domowego. Pod tym względem zasługi jego są niepoślednie: on to właściwie stworzył ten nowy okres rozwoju przemysłu krajowego, który w Galicyi bezsprzecznie się rozpoczął, a przynajmniej dał w wielu kierunkach podnietę do tego. W szczególności jego zasługą jest powstanie szkoły leśnej we Lwowie i wielu szkół zawodowych dla nauki przemysłu.

Namiętny zwolennik rodzimych pierwiastków w formach i ornamentyce, w zwyczaju i stroju, szukał ich wśród ludu, znał też lud ten, jak mało kto, i kochał go szczerze. Szczerość też, uczciwość zamiarów, prawda w uczuciu i w myśleniu były zasadniczymi cechami jego charakteru, a gorące zamiłowanie i zapał do pracy znamieniem całego jego życia.

Współczesność i potomność zachowają go też we wdzięcznej pamięci. Objawiało się to już za jego życia, objawiało po jego zgonie. Gala państwowa wybiła na cześć jego medal po wystawie lwowskiej r. 1877, która w rozwoju przemysłu krajowego była zwrotnym momentem, a której był inicjatorem i twórcą; na jego też cześć świat uczony, nawet zagraniczny, nadał wielu odkryciom nazwę jego imienia, a zastępy stowarzyszeń i instytucji obdarzyły go honorowymi adresami i nominacjami.

Ponad to wszystko jednak ważniejszem było podzielane przez wszystkich bez wyjątku uznanie czci dla niego, a żalu po nim. Stanowiły one rękojmię, że i po zgonie ś. p. Włodzimierz Dzieduszycki pozostanie dla swych współziomków przykładem.

Czas powstania:

1900

Publikacja:

28.11.2023

Ostatnia aktualizacja:

13.03.2026
rozwiń
Fasada Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie z neoklasycznym designem, kolumnami i licznymi oknami. Przed budynkiem znajdują się drzewa i mały trawnik. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Strona z 'Tygodnika Illustrowanego' z artykułem o Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie. Zawiera tekst, portret Włodzimierza Dzieduszyckiego oraz zdjęcia jego gabinetu i medalu. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Cztery czarno-białe fotografie Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie z 1900 roku. U góry: fasada budynku muzeum. Środek: działy prehistoryczny i mineralogiczny z gablotami. Na dole: wypchana rodzina niedźwiedzi z 1888 roku. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Strona z 'Tygodnika Illustrowanego' z dwoma czarno-białymi fotografiami. Górne zdjęcie: ekspozycja wypchanych kotów, rysi i żbików. Dolne zdjęcie: wystawa ptaków z różnymi wypchanymi ptakami w szklanych gablotach. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Strona z 'Tygodnika Illustrowanego' z dwoma fotografiami. Górne zdjęcie przedstawia wystawę muzealną z zamontowanymi głowami zwierząt, w tym żubrów i jeleni. Dolne zdjęcie ukazuje kolekcję tradycyjnego rzemiosła huculskiego, w tym ceramikę i tekstylia. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Czarno-biała ilustracja z 1900 roku przedstawiająca wystawę ceramiki w Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie. Trzy ceramiczne figury na okrągłym stole, otoczone tekstem z magazynu 'Tygodnik Illustrowany'. Fotografia przedstawiająca Opis muzeum Dzieduszyckich we Lwowie Galeria obiektu +5

Załączniki

1

Projekty powiązane

1
  • Fasada Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie z neoklasycznym designem, kolumnami i licznymi oknami. Przed budynkiem znajdują się drzewa i mały trawnik.
    Polonika przed laty Zobacz